Icy Strait Point na wyspie Chichagof to port zbudowany specjalnie dla pasażerów statków wycieczkowych. Można tu zjechać na jednej z najdłuższych tyrolek, wypatrywać wielorybów i niedźwiedzi albo spróbować lokalnych ryb. Dla jednych będzie to najlepszy przystanek rejsu po Alasce, dla innych najmniej autentyczny.
Port stworzony dla turystów, ale z lokalnym rdzeniem
Całość przypomina trochę prywatną wyspę armatora połączoną z ośrodkiem narciarskim. Wszystko zaprojektowano tak, by zachęcić gości do wydawania pieniędzy. Kto chce zobaczyć, jak naprawdę żyją mieszkańcy Alaski, musi przejść pieszo lub podjechać busem do pobliskiego miasteczka Hoonah.
Port należy do firmy Huna Totem Corporation, mocno związanej z lokalną społecznością. Wielu pracowników to rdzenni Alaskanie mieszkający w Hoonah, a latem pracują tu też licealiści. Lokale w porcie wynajmowane są wyłącznie lokalnym przedsiębiorcom. Jedna z galerii sprzedaje tylko prace artystów z Alaski, a zyski z księgarni wspierają szkolne zajęcia w Hoonah.
Co warto zrobić na miejscu
- Przejazd gondolą. Port ma dwa nabrzeża, połączone półmilową ścieżką. Darmowa gondola Transporter pokonuje ten odcinek w cztery minuty, przez las deszczowy.
- Tyrolka ZipRider. Sześć równoległych linii ma 5495 stóp długości (ok. 1,7 km) i różnicę wysokości 1330 stóp (ok. 400 m). Uczestnik siedzi w uprzęży na fotelu-huśtawce, leci około 300 stóp nad lasem i rozpędza się powyżej 60 mil na godzinę (ponad 95 km/h). Koszt to 200–300 dolarów, a w cenie jest przejazd gondolą Skyglider na szczyt góry Hoonah.
- Obserwacja wielorybów. Okolice Point Adolphus słyną z latem z dużej populacji humbaków. Operator twierdzi, że od otwarcia portu w 2004 roku każda wycieczka je zobaczyła, i oferuje pełny zwrot ceny, gdy się to nie uda. Bilety kosztują 200–220 dolarów.
- Szukanie niedźwiedzi. Wyprawa prowadzi do doliny rzeki Spasski, gdzie z wyznaczonych ścieżek idzie się na platformy widokowe. Zdarza się też zobaczyć jelenie i orły.
- Wędkowanie na halibuty. Na łodzi mieści się do sześciu osób, a złowione ryby trzeba wypuścić. Cena to 400–460 dolarów.
- Kuchnia i muzeum. Warsztat „In Alaska’s Wildest Kitchen” (130 dolarów) uczy filetowania i grillowania ryb. Darmowa wystawa w dawnej konserwowni łososia pokazuje historię przemysłu rybnego w Hoonah.
Na miejscu są też restauracje z łososiem, halibutem i krabami, a także food trucki. W sklepach w budynku dawnej konserwowni warto szukać drobiazgów od lokalnych twórców, w tym rękodzieła artystów Tlingit.
Jak to wygląda z perspektywy polskiego turysty
Rejsy po Alasce startują zwykle z portów w USA lub Kanady, więc Polak powinien wcześniej sprawdzić wymogi wjazdowe i zasady wybranego armatora. Ceny wycieczek brzegowych zależą od linii i terminu, a podane kwoty mogą się zmienić. Zarezerwować można je przez armatora albo samodzielnie, o ile oferta jest dostępna.
Warto też przemyśleć ubezpieczenie. Przy wyjeździe do USA kluczowa jest odpowiednio wysoka suma kosztów leczenia, bo opieka medyczna jest tam bardzo droga. Przy tyrolce, wędkowaniu z łodzi czy wyprawach w teren trzeba przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia. Aktywności o podwyższonym ryzyku bywają wyłączone lub wymagają dodatkowej opcji. Przydaje się także ochrona bagażu i rezygnacji z podróży, a przy rejsach także zapis dotyczący spóźnienia na statek. Szczegóły zależą od polisy, więc lepiej sprawdzić je przed zakupem, a nie w porcie.
Źródło: The Points Guy – „12 best things to do in Icy Strait Point and Hoonah, Alaska, on a cruise”
