Brabus pokazał P 900 Rocket Edition, czyli Mercedesa Klasy G przerobionego na pick-upa z silnikiem V8 o mocy 888 KM. Powstanie tylko 10 sztuk, a cena egzemplarza z materiałów producenta to 711 718 euro.
Z terenówki w auto na asfalt
Brabus nazywa swoje dzieło drogowym samochodem supersportowym. Faktycznie jest to raczej mocno przerobiona Klasa G, która lepiej czuje się na gładkim asfalcie niż na szutrze. Dzięki gwintowanemu zawieszeniu nadwozie jest obniżone o 1,8 cala (około 4,6 cm), a auto jeździ na 24-calowych felgach z czarnymi szprychami i elementami aerodynamicznymi z włókna węglowego.
Największa zmiana to tył. Za tylnymi siedzeniami pojawiła się nowa stalowa grodź z ogrzewaną szybą, a podłoga i klapa skrzyni są metalowe. Boczne ścianki wykonano z lekkiego karbonu. Producent nie podał ładowności i trudno się dziwić, bo skrzynia raczej nie będzie służyć do przewożenia towarów. Nad nią zamontowano matowy, czarny stalowy pałąk.
Zmieniono też resztę nadwozia: zderzak z większymi wlotami powietrza, grill z podświetlanym emblematem, nową maskę, poszerzone nadkola z karbonu i stopnie boczne. Końcówki wydechu świecą na czerwono.
Silnik powiększony do 4,4 litra
Pod maską pracuje dwukrotnie doładowane V8 z modelu G 63. Brabus zwiększył średnicę cylindrów do 84 mm, przez co pojemność wzrosła z 4,0 do 4,4 litra. Zastosowano kute tłoki, własny wał korbowy i dwie większe turbosprężarki, pracujące z ciśnieniem 20 psi (około 1,4 bara). Do tego dochodzą zmodyfikowany układ paliwowy, nowe downpipe’y, wydech ze stali nierdzewnej i przeprogramowany sterownik silnika.
Efekt to 888 KM przy 6200 obr./min i 1250 Nm przy 2900 obr./min. Moment obrotowy ograniczono jednak do 1050 Nm, żeby chronić skrzynię biegów. Według Brabusa przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 3,7 s. Masy własnej nie podano.
We wnętrzu znalazły się nowa skóra, prawdziwa Alcantara i czerwone pikowanie. Na czerwono wykończono m.in. klamki, kratki nawiewów i osłony głośników. Są też liczne elementy z karbonu i nowa kierownica, a drzwi otwierają się szerzej, do 90 stopni.
Co to znaczy dla polskiego kierowcy
Dla większości osób to ciekawostka. Przy nakładzie 10 sztuk i cenie bliskiej 712 tys. euro (a w zależności od personalizacji może być wyższa) auto trafi do wąskiego grona kolekcjonerów. Producent nie wskazał, na jakich rynkach będzie sprzedawany, więc nie wiadomo, czy w ogóle pojawi się w Polsce.
Historia pokazuje jednak, jak wygląda tuning na dużą skalę, i warto z niej wyciągnąć wnioski także przy znacznie skromniejszych przeróbkach. W Polsce poważniejsze zmiany konstrukcyjne zwykle wymagają badania technicznego i wpisu do dowodu rejestracyjnego. Wpływają też na ubezpieczenie.
- Poinformuj ubezpieczyciela o zmianach, takich jak większa moc, inne zawieszenie czy nietypowe felgi. Mogą one wpłynąć na składkę, a ich zatajenie może utrudnić dochodzenie odszkodowania.
- Sprawdź sumę ubezpieczenia w AC. Drogie dodatki, na przykład elementy z karbonu, trzeba uwzględnić w wartości pojazdu.
- Zapytaj o zakres ochrony części dodatkowych i o to, jak wycenia się ich naprawę lub wymianę po szkodzie.
- OC jest obowiązkowe niezależnie od wartości auta. To AC i assistance decydują o tym, czy kosztowną naprawę pokryje ubezpieczyciel.
Źródło: Carscoops – „Brabus Has Turned The G Wagon Into An 888 HP Pickup”
